Finanse

Social lending – szansa na zysk czy stratę?

Social lending – szansa na zysk czy stratę?
autorem artykułu jest Tobiasz Maliński

Social lending to pożyczki bezpośrednie udzielane sobie nawzajem przez internautów, kojarzonych za pomocą specjalnych platform serwisowych. W Polsce działają trzy popularne serwisy pożyczkowe za pomocą, których każdy ma szansę zebrania pieniędzy na określony cel. Tymi serwisami są – Monetto.pl, Finansowo.pl oraz Kokos.pl. Platformy pożyczkowe stwarzają nie tylko szansę zdobywania kapitału, ale również jego pomnażania. Oprocentowanie pożyczek jest dość wysokie i może osiągnąć poziom nawet czterokrotności stopy lombardowej NBP. Pożyczkodawcy teoretycznie mogą otrzymywać nawet 30% odsetek od wartości pożyczki. Wysokość oprocentowania jest rekompensatą za zwiększone ryzyko podejmowane przez inwestorów niż przez banki podczas dokonywania decyzji o pożyczeniu pieniędzy.
goralski-dom-zima

Sam zamysł social lending oparty jest na strategii win-win (wszyscy wygrywają), ponieważ pożyczkobiorcy mogą uzyskać finansowanie, a pożyczkodawcy pomnożyć kapitał. Social lending stanowi idealną alternatywę kredytowo-pożyczkową w przypadku braku akceptowalnej przez banki zdolności kredytowej.

Jako, że interesują mnie wszelkie formy robienia pieniędzy za pomocą pieniędzy, omówię systemy pożyczek bezpośrednich od strony pożyczkodawców, bo to oni są najbardziej narażeni na działanie potencjalnych oszustów.

Platformy WWW nie ponoszą praktycznie żadnego ryzyka związanego z możliwością utraty kapitału. Serwisy te wyłącznie pośredniczą w przepływie pieniędzy. Umowa pożyczki zawierana jest pomiędzy osobami fizycznymi, czyli wszelkie problemy z windykacją należności leżą w gestii inwestora. W internecie można znaleźć wiele artykułów na temat odsetku niespłacanych należności, który wynosi rzekomo 0,5%. Okazuje się, że odsetek nieodzyskanych wierzytelności może sięgać nawet 30% przy większych sumach. Serwisy pożyczkowe co prawda oferują usługi firm windykacyjnych swoim użytkownikom, ale koszty windykacji są pobierane od inwetsorów. Firmy windykacyjne nie zajmują się też odzyskiwaniem każdych pieniędzy. Najczęściej minimalną kwotą podlegającą egzekucji jest kwota 1000 zł. Jeśli inwestor pożyczy 200 zł jednemu użytkownikowi to ma naprawdę małe szanse na odzyskanie pieniędzy w przypadku problemów. Co więcej, windykacja byłaby mało opłacalna i efektywna.

Inną sprawą jest wątpliwość ratingów publikowanych przez serwisy pożyczkowe. Tak naprawdę nie warto sugerować się ilością gwiazdek oraz ich kolorem. Potencjalny naciągacz może kryć się pod maksymalnym ratingiem i może być obdarzony dużym zaufaniem, a mimo to zechce pooszukiwać. Przypuśćmy, że amator łatwego kapitału ma niekorzystne ratingi w dwóch różnych serwisach. Co więc robi? Rejestruje się w trzecim, dokonuje weryfikacji i pozuje na godnego zaufania kontrahenta. Po otrzymaniu pożyczki znika razem z pieniędzmi i słuch po nim ginie. Niewątpliwą luką w działaniu systemów pożyczkowych jest brak współpracy międzyplatformowej. Ograniczona zdolność kredytowa w jednym serwisie powinna powodować automatyczne problemy w innych.

Ulubionym powiedzeniem bankierów jest powiedzenie:

“Ufaj, ale sprawdzaj”

Serwisy pożyczkowe wymagają podawania informacji o wysokości przychodów oraz kosztów, łącznie z ratami zaciągniętych kredytów, jeśli takie istnieją. Wymagają podania również źródła uzyskiwania przychodu. W praktyce dane te mogą być prawdziwe, ale jak je sprawdzić? Można zamęczać pożyczkobiorcę żądaniami wysłania skanów zaświadczenia o dochodach, umowy o pracę itd. Jednak i to może być zbyt mało. Serwisy pożyczkowe doświadczyły przykrego incydentu z wyłudzaniem pieniędzy i podpisywaniem umów z fikcyjnymi danymi zameldowania. Oszuści atakowali każdy z trzech serwisów po kolei. Niestety nikt się nie zorientował na czas. Czy w takim przypadku należy wymagać potwierdzenia zameldowania lub kserokopii dowodu osobistego? Być może pożyczkobiorcy bardziej opłacałoby się pójście do banku?

Idźmy dalej. Dochód pochodzący z odsetek jest oczywiście opodatkowany 19% podatkiem Belki, pobieranym od całości dochodu bez uwzględnienia kosztów. Czyli najpierw serwisy pobierają należne im prowizje, a z tego co zostanie, pożyczkodawca musi zapłacić podatek na koniec każdego roku podatkowego. Może dojść do sytuacji, w której inwestor będzie zmuszony dopłacić do pożyczki z własnej kieszeni, ze względu na zobowiązania względem fiskusa.

Przez jakiś czas zastanawiałem się nad rozpoczęciem pożyczania innym ludziom pieniędzy za pośrednictwem serwisów pożyczkowych. Jednak zapoznając się z opiniami innych użytkowników oraz zasadami funkcjonowania platform social lending, doszedłem do wniosku, że zyski oferowane przez te serwisy są zbyt niskie w stosunku do ryzyka utraty pieniędzy. Brakuje wygodnych możliwości weryfikacji tożsamości pożyczkobiorców oraz ich dochodów. Prawdopodobnie instytucja social lending nie jest nadzorowana przez żaden z organów finansowych. Pożyczki bezpośrednie powinny podlegać nadzorowi KNF, wtedy inwestorzy byli bezpieczniejsi.



Jak zmaksymalizować HYIPowe zyski?
www.hyip-inwestycje.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Artykuly o tym samym temacie, podobne tematy


Tagi: #biznesu   #nie   #oraz   #raz   #za   #zarz