Finanse

Czy usługi doradcy finansowego są w 100% bezpłatne?

Czy usługi doradcy finansowego są w 100% bezpłatne?
autorem artykułu jest Sebastian Miśniakiewicz

Na samym początku warto zaznaczyć, że usługi doradcze, jakie świadczy doradca finansowy, są rzeczywiście w 100% bezpłatne, mało tego, spotkanie z taką osoba nie zobowiązuje nas do skorzystania z jego usług. Jest to całkowicie inaczej rozwiązane niż na Zachodzie, gdzie taka porada kosztuje około 100 EUR. W Polsce tak jeszcze nie jest, chociaż część doradców zwraca uwagę na fakt, że są Klienci, którzy za ich pośrednictwem sprawdzają np. zdolność kredytową w kilku bankach, potem zaś mówią “Dziękuję” i sami idą do wskazanego banku załatwić formalności kredytowe. Odsetek ten sięga około 10%, co automatycznie sprawia, że 10% czasu doradcy niejako na starcie jest “stracone”. Tymczasem prawda jest taka, że większość z tych “10%” czyni tak, niedowierzając, że nie będą musieli zapłacić za poradę. Jaki może być powód takiego stanu rzeczy?
Wg mnie przede wszystkich domniemanie, że doradztwo wcale nie jest bezpłatne. I że Klient na pewno na jakimś etapie będzie “musiał” zapłacić za usługi. W Europie Zachodniej zawód ten jest traktowany jako instytucja zaufania publicznego. Aby lepiej to zobrazować posłużę się przykładem dentysty. Jeżeli boli nas ząb i na wizycie okazuje się, że mamy ubytek w “4”, to nie dyskutujemy i nie próbujemy namówić dentysty na borowanie w sąsiedniej “3”. Wychodzimy z założenia, że dentysta wie, co robi – w końcu się na tym zna, prawda?
Podobnie jest z doradcą finansowym. Odpłatność w Europie za jego usługi wynika z prostego faktu – istnienia tej instytucji już wiele lat. W Niemczech nikt nie chodzi, jak w Polsce, sam po bankach, wyszukując najtańszy na rynku kredyt hipoteczny, tylko zleca to zadanie osobie, która zna się na kredytach najlepiej. W przypadku pytań dotyczących np. swojej przyszłej emerytury (3 filar) , umawia się na konsultacje z doradcą, za które najzwyczajniej w świecie płaci. Ktoś może się obruszyć “za co.” Podejście takie wynika z psychologii społecznej, jaka panuje w Polsce, która sprawia, że wszędzie czujemy podstęp, porady zaś, owszem TAK, ale ZA DARMO. Jeżeli jednak kupujemy mieszkanie i mamy wątpliwość, czy deweloper poprawnie sformułował umowę, idziemy do prawnika, aby ten ją przeanalizował – on zaś nie zrobi tego za darmo…
Skąd zatem bierze się wynagrodzenie doradcy finansowego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Jeżeli wskaże on Klientowi dobry produkt, np. kredyt hipoteczny , czy też zasugeruje skorzystanie z programu Rodzina na Swoim – wówczas instytucja, np. bank wypłaca doradcy pewną kwotę na zasadzie prowizji. Jednak dopiero wtedy, gdy dojdzie do podpisania umowy. I nigdy na zasadzie dodatkowego kosztu dla Klienta.
Wniosek jest zatem prosty – nie ma umowy, nie ma wynagrodzenia. Dlatego też prawdziwy doradca finansowy nie może pozwolić sobie na fuszerkę. Wskazanie złego rozwiązania skutkowałoby bowiem niezadowoleniem Klienta i np. brakiem rekomendacji w przyszłości. Podobnie jest np. w budownictwie – jak ktoś nam zrobi ładny parkiet, to polecamy jego usługi, jak nie… Osoby zaś, które korzystają z usług doradców na zasadzie “sprawdzę sobie”, powinny się zastanowić, jakby się czuły, będąc na miejscu doradcy. Takie działania są moim zdaniem nieetyczne – no ale w końcu zawsze znajdzie się ktoś, kto nie gra “fair”…


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Similar Posts